• Lauenburg in Pommern  -  Lębork  wczoraj i dziś
    Lauenburg in Pommern - Lębork wczoraj i dziś
  • Lauenburg in Pommern  -  Lębork  wczoraj i dziś
    Lauenburg in Pommern - Lębork wczoraj i dziś
  • Lauenburg in Pommern  -  Lębork  wczoraj i dziś
    Lauenburg in Pommern - Lębork wczoraj i dziś
  • Lauenburg in Pommern  -  Lębork  wczoraj i dziś
    Lauenburg in Pommern - Lębork wczoraj i dziś
  • Lauenburg in Pommern  -  Lębork  wczoraj i dziś
    Lauenburg in Pommern - Lębork wczoraj i dziś
  • Lauenburg in Pommern  -  Lębork  wczoraj i dziś
    Lauenburg in Pommern - Lębork wczoraj i dziś
  • Lauenburg in Pommern  -  Lębork  wczoraj i dziś
    Lauenburg in Pommern - Lębork wczoraj i dziś

Lauenburg siedzibą podof. szkoły SS oraz filii KL Stutthof

 Szkoła SS-Unterführerschule Lauenburg, określana skrótem USL, utworzona została w listopadzie 1940 roku. USL była pierwszą spośród tworzonych szkół podoficerów SS, po niej utworzono kolejne: w Radolfzell, następnie w Posen-Treskau (Owińska k. Poznania), którą później przeniesiono do Laibach i Arnhem w Holandii. Ostatnią tego typu szkołę utworzono

na terenie poligonu SS w Prusach Zachodnich (SS-Tr.Üb.Platz Westpreußen). W roku 1944 powołano w Breslau (Wrocław) szkołę podoficerów funkcyjnych SS. Pierwszym dowódcą USL – w okresie 1.11.1940 do lipca 1942 r. - był SS-Standartenführer Karl Marks. Szkoła USL mieściła się w kompleksie budynków byłego szpitala psychiatrycznego. Zakład

dla psychicznie chorych [Provinzial Irrenanstalt Lauenburg (990 łóżek)] zwolnił ów kompleks budynków w Lauenburg na przełomie lat 1939/40. Przypuszczalnie miało to związek z realizowanym przez Niemców programem eutanazji.

Filie obozów koncentracyjnych istniały przy niemal wszystkich większych siedzibach SS, także przy szkołach tej formacji,
a m. in. przy szkole junkrów w Tölz, szkole oficerów d/s gospodarczych w Arolsen, w Dachau, także przy niektórych jednostkach szkolnych i rezerwowych SS, jak np. przy batalionie szkolnym strzelców górskich SS w Hallein. Jedna z nich znajdowała się na terenie Generalnego Gubernatorstwa, w miejscowości Trawniki. Była to szkoła SS dla ochotników cudzoziemskich (Ukraińców, Estończyków, Litwinów), dla tak zwanych „Hiwis” (Hilfswillige), także określanych mianem „Trawniki-Männer”, czy pogardliwie „Askaris”. Mieścił się tamże obóz pracy dla Żydów.
Więźniów wykorzystywały jednostki SS do robót budowlanych, remontowych, porządkowych, a także jako kucharzy i fryzjerów. W Trawnikach więźniów żydowskich zatrudniano w rzemieślniczych warsztatach produkcyjnych. Później tych Żydów zgładzono.
Więźniowie podlegali w owych filiach odrębnej ekipie esesmanów; jedynie więźniowie, którzy wykonywali prace na rzecz szkoły SS byli także w gestii komendanta szkoły.
 
 
Jesienią 1945 roku na posesji - otoczonej szczątkami ogrodzenia z drutu kolczastego, położonej przy ul. R. Luksemburg znajdowały się zgliszcza po kilku barakach. Przez lata intrygowało mnie pytanie o funkcję pełnioną w przeszłości przez
te baraki. Odpowiedź znalazłem w książce Marka Orskiego „Filie obozu koncentracyjnego Stutthof w latach 1939-1945”. Posłużę się cytatem ze strony 230 tej książki: „Komando zakwaterowano w wilgotnej, mokrej i zimnej na skutek braku okien,
w piwnicy w szkole podoficerów SS, a także w dwóch z czterech baraków postawionych po prawej stronie od obecnego w tym miejscu miejskiego stadionu. Jeden barak zajmowany był przez załogę komanda, w ostatnim mieściła się kuchnia.
Nie mam wątpliwości, że opisane przeze mnie owe zgliszcza po barakach wraz ze szczątkami ogrodzenia przy ul. R. Luksemburg stanowiły właśnie jedną z kwater komanda więźniów obozowych. Dobrze pamiętam stadion miejski leżący nieopodal strzelnicy, właśnie tej zbudowanej przez jeńców sowieckich i więźniów obozowych. W bezpośredniej bliskości stadionu istniał jeszcze w latach 40. okazały, piętrowy budynek, stanowiący zapewne byłą siedzibę administracji stadionu
i jakiegoś niemieckiego klubu sportowego. Stanowczo twierdzę, że nie było wówczas zarówno w bliskim, jak i dalszym sąsiedztwie stadionu jakichkolwiek baraków.** Jak już wcześniej pisałem, w Lęborku osiedliliśmy się wraz z moimi rodzicami we wrześniu 1945 r.. Zamieszkaliśmy w budynku wielorodzinnym przy ul. Grudziądzkiej. Posesja ze szczątkami owych baraków znajdowała się w odległości kilkudziesięciu metrów od naszego domu. Pisałem też wcześniej, że w bliskości zgliszcz po barakach widziałem w dwóch miejscach leżące w bezładzie puszki z gazem Zyklon B.
Myślę, że nie ma podstaw, by twierdzić, że w Lęborku więźniów zabijano gazem, jak bowiem wiadomo, w tym celu hitlerowski aparat władzy dysponował stosownymi urządzeniami w „centralnych” obozach. Nie ma też o takiej ewentualności żadnej wzmianki w książce Marka Orskiego „Filie obozu koncentracyjnego Stutthof w latach 1939-1945”.*** Pisze natomiast Marek Orski w swojej książce, że 50 sowieckich jeńców - stanowiących komando budujące strzelnicę – zostało w listopadzie 1941 roku rozstrzelanych na pobliskim cmentarzu i tamże pochowanych. Rozstrzelano ich z powodu odmowy wykonywania pracy; jeńców bowiem głodzono i zmuszano do ciężkiej pracy. Jeńców zastąpiono 120-osobową grupą więźniów z KL Buchenwald, którzy kontynuowali prace przy budowie strzelnicy. Spośród więźniów tej grupy rozstrzelano 35 osób, których także pochowano na tymże cmentarzu. W kwietniu 1942 r. komando więźniów KL Buchenwald zostało zastąpione 114-osobowym komandem więźniów obozu KL Stutthof.
Od pana Marka Orskiego dowiedziałem się, że pod koniec lat 70. znaleziono w Lęborku w trakcie prac ziemnych puszki z gazem Zyklon B (przypuszczam, że znalezisko wykopano zapewne w trakcie prac związanych z budową obwodnicy). Myślę,
że mogły to być owe puszki widziane przeze mnie jesienią 1945 r.. Przypuszczalnie zostały one w tamtym czasie spontanicznie przez przypadkową osobę, świadomą zagrożenia, jakie stwarzała zawartość puszek, po prostu zakopane.
 

 

Rzecz charakterystyczna, przekazanie szkole Waffen-SS budynków zakładu dla psychicznie chorych w Lauenburg nie było ewenementem. Władze administracyjne prowincji Pommern zarekwirowały w maju 1940 r. zakład dla psychicznie chorych (1500 łóżek) kierowany przez instytucję charytatywną Innere Mission w miejscowości Kückenmühle k/Szczecina i w grudniu 1940 r. przekazały obiekty tego zakładu Waffen-SS. Chorych wywieziono i zamordowano w ramach programu eutanazji. Podobnie postąpiono z podobnymi zakładami w Starlsund (1150 łóżek) i Treptow/Rega (990 łóżek). W r. 1944 dokonano zmianę nazwy szkoły podoficerów SS. Wobec szybkiego posuwania się wojsk sprzymierzonych w głąb Rzeszy, w szkołach wojskowych SS szkolenie przerwano, a z elewów tworzono grupy bojowe (Kampfgruppen) kierując je na front. W listopadzie 1944 roku przybył do USL z resztką swojej czwartej kompanii podoficerskiej szkoły SS w Arnhem dowodzący nią oficer SS - Pahnke. Była to część elewów pozostała po bojach stoczonych przez grupę bojową złożoną ze słuchaczy z alianckimi wojskami desantowymi. Od tego wydarzenia szkoła SS w Lauenburg przyjęła nazwę SS-Unterführerschule Arnheim/Lauenburg.
W styczniu 1945 r. utworzono z elewów (Unterführer-Anwärter) USL 450-osobową grupę bojową - w tym 8 kompanię dowodzoną przez O. Pahnke - i skierowano ją na front wschodni w rejon Bydgoszczy, gdzie grupa włączona została w skład
32 d. p. dowodzonej przez gen. Boeckh-Behrensa. Przebijając się z sowieckiego okrążenia w rejonie Fordonu grupa bojowa
SS poniosła znaczne straty. Jesienią 1944 r. dowództwo wojskowe skierowało na szkolenie do szkoły USL 200 młodych estońskich ochotników. Z pozostałych po selekcji 140 Estończyków utworzono kompanię szkolną. 2. lutego ’45 zajęcia szkoleniowe w tej szkole zostały przerwane. Z wszystkich elewów szkoły, składających się w większości z Niemców, utworzono kolejną grupę bojową i skierowano w rejon Deutsch Krone (Wałcz), gdzie w walkach w dniu 6. marca ’45 grupa poniosła ciężkie straty; np. spośród 140 Estończyków do walki sprawnych pozostało nieledwie 40 żołnierzy. Resztki rozbitej grupy bojowej przebijały się w małych grupkach na zachód, m. in. przez Zalew Szczeciński. Pozostałości grup bojowych złożonych z elewów SS-Unterführerschule Arnheim/Lauenburg dotarły do miejscowości Nyborg w Danii, gdzie dowództwo
SS utworzyło z rozbitków dwa bataliony szkoleniowe. Znalazło się tam już tylko ocalałych 14 Estończyków ze szkoły SS w Lauenburg.
W roku 1945 budynek ów był – wg mojej oceny – we względnie dobrym stanie. Zimą 45/46 żołnierze jednostki wojska sowieckiego skoszarowanej w budynkach byłej USL wycięli na cele opałowe część drewnianej więźby dachu tego budynku. Później Czerwonoarmiści wyrąbali także schody, poręcze i drewniane podłogi z wnętrza tego budynku. Z upływem lat budynek ulegał nieustannej dewastacji, a w późniejszych latach obiekt został, o ile dobrze pamiętam, rozebrany. Rosjanie wycięli
w tym samym celu także wszystkie słupki ogrodzenia strzelnicy. Warto dodać, że kilku oficerów sowieckich zajmowało pojedyncze mieszkania w wielorodzinnych budynkach przy ul. Wandy Wasilewskiej (Marienburger Str.). W latach 45/46 niemal wszystkie budynki przy tej ulicy były niezamieszkałe zarówno przez ludność niemiecką jak i polską. Także i ci oficerowie, bądź ich podwładni, dokonywali podobnych dewastacji drewnianych elementów budynków i wnętrz mieszkań. „Zdobyczne” drewno służyło im m. in. do opalania saun doraźnie urządzanych w piwnicznych pralniach tych budynków. Wojska sowieckie opuściły Lębork (b. koszary USL oraz budynek przy ul. Toruńskiej) bodaj w roku 1947.
NB. Zimą 45/46 trudności z pozyskaniem opału mieli w Lęborku przede wszystkim polscy osiedleńcy. Pod tym względem w lepszej sytuacji była ludność niemiecka, bowiem posiadała jeszcze swoje dawne zapasy. Ubywało więc w pobliskich lasach gałęzi, powszechnie zbieranych w celach opałowych. W tymże celu spożytkowano także leżące w bezładzie i niszczejące wokół wielu opuszczonych domów - np. przy ul. W. Wasilewskiej - meble b. niemieckich mieszkańców. Rosjanie wycinając słupki ogrodzenia strzelnicy, ścinali je - dla ułatwienia sobie pracy - na wysokości ok. 20-30 cm nad ziemią. Pozostałe resztki słupków, które wraz z częścią osadzoną w ziemi, wynosiły jeszcze ok. 70-80 cm, wykopywaliśmy wraz z bratem na potrzeby opałowe gospodarstwa domowego naszej rodziny.
Wg zeszytów niemieckiego instytutu Stiftung Brandenburgische Gedenkstätten, Bd.16, (Metropol-Verlag, tom 16, wydawnictwo Metropol, Berlin, 2006), na stronach 356 – 358 stwierdza się: „[...] Oddział Desynfekcji Waffen-SS, mający siedzibę w Sachsenhausen-Oranienburg, był zakładem Instytutu Higieny Waffen-SS w Berlinie. Mieścił się na terenie jednostki wojskowej bądź w budynku sztabu. W jego ramach organizacyjnych istniała 'szkoła dezynfektorów' (Desinfektorenschule),
w której firma Tesch&Stabenow z Hamburga prowadziła w okresie II w. św. szkolenia dla załóg obozów koncentracyjnych, funkcjonariuszy policji i członków Waffen-SS. Instruktorzy tej firmy instruowali słuchaczy o metodach stosowania kwasu cyjanowodorowego, a zwłaszcza gazu Zyklon B do dezynsekcji budynków i odzieży. Kursy wszczęto w roku 1940 i prowadzono je co najmniej do 1944 r.. Czas trwania jednego kursu wynosił 2 do 3 dni, niektóre także kilka tygodni. Firma Tesch&Stabenow w kooperacji z firmą Degesch w Oranienburgu prowadziły wspólne badania nad komorami odwszalnymi
w oparciu o środek o nazwie Areginal. Adresatami dostaw Zyklonu B były „Oddziały Dezynfekcji i Odkażania” („Abteilung für Entwesung und Entseuchung“) w KL Auschwitz i KL Oranianburg." Nie trudno wysnuć wniosek, że to spośród absolwentów owych kursów tworzono w obozach zagłady ekipy „specjalistów” od masowego mordowania ludzi w komorach gazowych..
Autor - Apolinary
 
Miejsce Pamięci Narodowej Filia obozu Stutthof Lębork ul.Koszarowa